sobota, 17 lipca 2010
Bitwa pod Grunwaldem. W czwartek minęła okrągła rocznica, dziś inscenizacja bitwy, która jest już mitem narodowym. I choć bitwa pod Kłuszynem (4 lipca minęło od niej 400 lat) czy Koronowem (10 października minie od niej 600 lat) przez znawców tematu cenione są bardziej, to jednak Grunwald, jako jedna z największych bitew Średniowiecza, pobudza wyobraźnię mas i wokół niego coraz szybciej zaczyna kręcić się kultura masowa. W Polsce nadmienię, bo w Europie, o świecie nie wspomnę, polskie wiktorie są co do zasady niedoceniane. W ostatniej Polityce opublikowano tekst Krzyżem i mieczem, autorstwa Adama Szostkiewicza. Ostatni fragment artykułu nosi podtytuł Gra w Grunwald. Jest tam nieco o inspiracjach, a ostatnie zdanie, w kontekście pamięci o tym wiekopomnym wydarzeniu, wybrzmiało następująco Są już nawet grunwaldzkie gry komputerowe. Pana Adama Szostkiewicza cenię, więc napiszę krótko - nie ma grunwaldzkich gier komputerowych, ba, nie ma polskich komputerowych gier historycznych. Kilka lat temu niczym meteor przemknęła gra Krzyżacy, która aż tak znowu wiele z historią wspólnego nie miała. Chcąc pognębić Zakon trzeba sięgać po pomoc Szwedów (seria Europa Universalis), Brytyjczyków (Medieval: Total War), nawet gry wprost nawiązujące do naszej historii robią dla nas Turcy (Ogniem i Mieczem) lub Ukraińcy (Polskie Imperium: Od Krzyżaków do Potopu).
Wyczytałem w Rzeczpospolitej, jak np. obchody wspomaga Narodowe Centrum Kultury. Wymieniono komiks, piosenkę, spoty, kolekcję klocków, zaś Dla dzieci przygotowano m.in. opartą na faktach karcianą grę strategiczną. (szczegóły). Ręce opadają. Co prawda
Prof. Andrzej Chojnowski, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego, chwali te pomysły. Jego zdaniem w szkole coraz trudniej jest zainteresować dzieci historią. – Niestety, jest ona często traktowana po macoszemu. Takie tematy jak bitwa pod Grunwaldem czy powstanie warszawskie na pewno mogą zainteresować, jeśli będą podane w ciekawej formie – uważa. (...) Historyk musi iść z duchem czasu – mówi Chojnowski. – Jest spora grupa osób, które zaczynały od komiksów czy gier komputerowych, a później dzięki temu wciągnęły się w poznawanie historii.Niestety, nikt z decydentów nie sięgnął po wzory francuskie, brytyjskie, kanadyjskie, gdzie gry coraz częściej wykorzystuje się w celach edukacyjnych. U nas, tradycyjnie niemal, zwycięża myślenie anachroniczne. Jeżeli jest jakaś rocznica, to najlepiej wydać serię znaczków i widowisko w telewizji urządzić. Oglądałem jedno takie, pt. Banderia 1410 i przyznam, że tak tandetnego "plenerowego widowiska historycznego", dającego zarobek aktorom telewizyjnych tasiemców, dawno nie widziałem. Nie ma co się oburzać, że o bitwie pod Grunwaldem, Legnicą, czy Powstaniu Warszawskim na Zachodzie mało kto słyszał. Trzeba zrobić dobre gry wideo na ten temat i będzie to znacznie sensowniejsze od jednorazowych przedsięwzięć, np. wystaw, na które zajdą osoby wszystko już wiedzące na ten temat. A jeżeli komuś się wydaje, że komiks, karciana gra strategiczna czy zestaw klocków lepiej od gier wideo nadają się do propagowania konkretnych treści, to radzę się obudzić. Rzeczywistość zmieniła się już jakiś czas temu.
A można przecież było zrobić coś z tego, co już jest. Wystarczyło namówić CDP, żeby zrobił darmowe DLC do Wiedźmina, w którym Geralt walczy z ghulami na grunwaldzkim pobojowisku. Albo żeby City Int. zrobiło nową wersję Sniper: Ghost Warrior, w której gracz wcieliłby się w polskiego kusznika działającego na tyłach krzyżackiej armii w przeddzień grunwaldzkiej bitwy. Miałoby to znacznie większy sens i jakąś przyszłość.
0 komentarze:
Prześlij komentarz