czwartek, 4 marca 2010

G jak GOG.com i gram.pl

Rok 2009 był dla CD Projektu fatalny. Dwie rzeczy jednak udało mu się przeprowadzić z powodzeniem. Jedną było ocalenie GOG.com, który, jak wynika z wypowiedzi szefów firmy, finansowo jakoś się trzyma i oferuje w niskich cenach, bez zabezpieczeń, w wersjach przyjaznych nawet nowym wersjom Windowsa, gry, które bez cienia wątpliwości określić można jako klasyki. Doszło nawet do tego, że w ofercie GOG.com pojawiły się, dzięki umowie z Activision, tytuły takie jak Arcanum, Gabriel Knight czy Phantasmagoria. Ma to szczególne znaczenie dla polskich graczy, bowiem w tym zakresie na firmę LEM, prawdopodobnie najgorszego dystrybutora gier na świecie, któremu niczym ślepej kurze trafił się katalog Activision, liczyć nie można. Z drugiej strony, CDP pozbył się w 2009 r. gram.pl. No może nie do końca, ale kontrolę nad tym serwisem przejęła inna firma. Tym samym, doliczając do tego klapę cenegowego W2P, mogę w końcu napisać – zmierzamy pomału ku normalności, w której kompromitujący wymiar konfliktu pomiędzy wydawaniem/tworzeniem gier a prowadzeniem serwisu o grach jest oczywisty.

H jak Hype

Temat rzeka, ale w 2009 r. wydarzyło się tyle rzeczy ilustrujących mechanizm tego zjawiska, że przy braku sensownej konkurencji dla litery H w Gralfabecie, można śmiało napisać – tak, rok 2009 był rokiem nieustającego podsycania hype’u. To, co działo się wokół Modern Warfare 2, Heavy Rain, Dante’s Interno czy Dragon Age: Origins, przekroczyło chyba granice zdrowego rozsądku. Przyznam, że przestałem już śledzić na bieżąco wszystkie materiały z interesujących mnie gier, gdyż nie chcę psuć sobie zabawy. Pomimo tego, zasiadając do DA:O i tak wiedziałem już sporo o fabule, postaciach, świecie gry, zadaniach, a nawet fragmentach rozgrywki w poszczególnych lokacjach. I wcale nie pragnąłem romansu z Morrigan, który i tak sam tak jakoś wyszedł, bo filmik ilustrujący spełnienie krążył w sieci na długo przed premierą gry. Wiem, że najbardziej ekscytujące jest gonienie króliczka, ale skoro znamy już scenę capnięcia go za…np. uszy, to gonitwy się odechciewa.

I jak Infinity Ward

Dali światu Call of Duty: Modern Warfare 2, które zastąpiło GTA IV w dyskusjach o potędze gier. Siedem milionów kopii gry w ciągu trzech dni sprzedaży, grubo ponad pół miliarda zarobionych dolarów w ciągu pięciu dni, a wkrótce potem osiągnięty pułap okrągłego miliarda, peany recenzentów. Takie cuda mało kto widział. I co? Szefowie Infinity Ward zostali wysłani na zieloną trawkę przez szefów Activision. Takie cuda mało kto widział.

0 komentarze: